FrontPage jest edytorem
powszechnie używanym przez zwolenników graficznego trybu pracy, ale
także dość często atakowanym przez "fundamentalistów", którzy
z definicji zwalczają oprogramowanie Microsoft®u. Wydaje się, że
najnowsza wersja tego systemu webmasterskiego, wchodzącego w skład MS
Office 2000, wytrąci broń z ręki wielu jego przeciwników.
W jednolitej i bardziej
eleganckiej oprawie (połączone FrontPage Explorer i FrontPage Editor)
dostajemy w tej chwili do ręki kompletny system, który pozwala
konstruować całą witrynę, a następnie edytować poszczególne
strony, a na zakończenie kontrolować całość za pomocą obszernego
zestawu raportów.
Choć jestem zaprzysięgłym
zwolennikiem tekstowego trybu pracy, obecną wersję uważam za naprawdę
komfortowy instrument, a przyczyna tego leży m.in. w dualizmie edycji -
Microsoft® wprowadził teraz znacznie wygodniejsze narzędzie edycji kodu
źródłowego, którym nie jest już surowy programik na wzór
notatnika, lecz znacznie wzbogacony edytor, który wykorzystuje
polecenia z menu i listew narzędziowych do wprowadzania elementów
strony, jak np. formatowanie tekstu, grafika, tabele, formularze czy
komponenty. Możliwa jest także reedycja wielu tagów. Nie wszystkie
jednak polecenia są dostępne w trybie tekstowym (np. wykazy czy tytuły
różnego stopnia) i trudno powiedzieć, czy jest niedopracowanie wersji
testowej, czy też świadoma decyzja programistów. Tak czy owak,
tekstowe redagowanie poleceń jest znacznie ułatwione, choć oczywiście
dedykowane edytory tekstowe, jak HomeSite czy Pajączek, są daleko
bardziej rozwinięte. Nawiasem mówiąc, gdy pracujemy w trybie
graficznym, możemy także odsłonić kody sterujące (w View), co
powoduje wyświetlenie znaczników podobnych do rozwiązania w edytorze
HotMetal. Istotny w tym wszystkim jest fakt, że Microsoft® podniósł
kod źródłowy do rangi równoprawnego przedmiotu obróbki i podkreślił,
jak przydatna jest znajomość języka HTML.
Punkt ciężkości w
nowej edycji został położony na ułatwieniu obsługi programu i
wprowadzeniu nowych technik, które pojawiły się w ostatnich
kilku-kilkunastu miesiącach. Co ważne, FrontPage nie jest przysłowiową
brzytwą daną małpie do ręki, lecz instrumentem wymagającym świadomości
tego, co się wykonuje. Praca z programem jest łatwiejsza niż
kiedykolwiek, ale trzeba wyraźnie zdawać sobie sprawę z przeznaczenia
poszczególnych narzędzi i wzajemnego stosunku rozbudowanego
instrumentarium FrontPage'a i internetowej rzeczywistości.
Wielu użytkowników
traktowało ten program w podobny sposób jak CorelDraw - jak
"obowiązkowe" narzędzie konstrukcyjne, niezależnie od własnych
potrzeb. Brak jakiejkolwiek refleksji powodował, że strony tworzone
przez amatorskich webmasterów były na ogół przedmiotem krytyki, gdyż
ich autorzy nie bardzo zdawali sobie sprawę z wielu istotnych szczegółów,
jak choćby strony kodowej, informacji META czy ograniczeń w
funkcjonowaniu stylów, dynamicznego HTML czy komponentów. Wystarczyło
"odpalić" dowolny kreator, zmienić treść, a całość
opublikować na serwerze - efekt bywa niejednokrotnie żałosny. Ileż
to razy spotykamy w Sieci strony, w których znajdują się odwołania
do grafik... na dysku autora!
FrontPage jest
przeznaczony przede wszystkim dla firmowych webmasterów, którzy mają
większą wiedzę o funkcjonowaniu Sieci niż przeciętny użytkownik.
Tym ostatnim należy zalecać prostsze narzędzia, np. FrontPage Express
czy Netscape Composer, jeśli już wymagają programów graficznych. Jeśli
jednak zdecydują się na zakup FrontPage'a, powinni się uzbroić w
elementarną wiedzę o języku HTML i jego interpretacji, aby nie było
później nieprzyjemnych niespodzianek.
Program daje z jednej
strony narzędzia daleko idącej automatyzacji przy tworzeniu całych
witryn, z drugiej zaś pozwala budować je "ręcznie", krok po
kroku. Typowym przykładem automatyzacji jest wykorzystanie tzw. tematów,
których jest w wersji testowej ok. sześćdziesięciu. FrontPage
aplikuje kolorystykę, sposób wyświetlania odsyłaczy, oprawę
graficzną, a także JavaScript obsługujący efekty specjalne. Użytkownik
może zresztą skorzystać ze zintegrowanego edytora tematów, który
pozwala tworzyć własne rozwiązania graficzne.
Bynajmniej nie jest
jednak konieczne posługiwanie się kreatorami. Zestaw stron można
utworzyć samodzielnie, łącząc jest je sobą w podobny sposób, jak w
znanych powszechnie edytorach tekstowych - np. przeciągając nazwy plików
z panelu do wnętrza dokumentu. Okazuje się, że możliwe jest
zbudowanie witryny nie obarczonej masą niezbyt zrozumiałego kodu, jeśli
tylko nie mamy jakichś specjalnych potrzeb albo nie korzystamy z
serwerowych rozszerzeń FrontPage'a, o które zresztą wciąż nie jest
łatwo w polskiej Sieci, gdyż niewielu publicznych usługodawców jest
skłonnych je udostępniać. Jest to dodatkowo ułatwione przez
"warstwową" strukturę menu programu, gdyż możemy w opcjach
stron (page options - compatibility) wyłączyć bardziej zaawansowane
elementy, jak np. style, skrypty, dynamiczny HTML, albo wskazać
przeznaczenie stron zarówno od strony oprogramowania klienckiego, jak i
techniki serwera. Odpowiedniemu okrojeniu ulegają wtedy dostępne
polecenia, co ułatwia projektowanie stron. Microsoft® zwraca także uwagę
na międzyplatformowość pewnych rozwiązań, gdyż możemy np. stosować
efekty HTML widziane w obu przeglądarkach.
Zauważmy też, że użycie
bardziej zaawansowanych narzędzi pozwala precyzyjniej pozycjonować
poszczególne elementy. Gdy opcje zezwalają na stosowanie stylów CSS1
i CSS2, możemy umieszczać elementy z dokładnością do jednego
piksela, korzystając tutaj z metod kaskadowych arkuszy stylów. Jest to
odmienne rozwiązanie niż w NetObjects Fusion 3, gdzie pozycjonowanie
jest realizowane za pomocą tabel. Edytor stylów pozwala także
modyfikować parametry elementów strony, np. zmieniać czcionkę czy położenie.
Możemy zresztą tutaj tworzyć własne style.
Obecna wersja
FrontPage'a pozwala bardziej sprawnie dołączać do stron rozmaite
elementy. Na przykład rozbudowaną obsługę grafiki, wideo i dźwięku
oferuje unowocześniona ClipArt Gallery. Z poziomu menu możemy wstawiać
Office Web Components, np. arkusz Excela, tabelę przestawną czy
wykres. Dostępne są takie narzędzia, jak aplet obsługujący zmieniające
się cyklicznie bannery reklamowe, animowane przyciski, licznik wizyt,
pole wyszukiwawcze czy zmieniający się w czasie obrazek. Niektóre
elementy działają w obecności rozszerzeń serwerowych FrontPage'a, o
czym należy koniecznie pamiętać.
Lepiej niż poprzednio
funkcjonuje wstawianie dokumentów Worda, co jest szczególnie ważne
dla posiadaczy Office'a. Pewną osobliwością jest tu natomiast fakt,
że wczytanie pliku zapisanego wcześniej w formacie Word 97 zachowuje
polskie znaki w standardzie 8-bitowym, natomiast dokument zapisany wcześniej
jako Word 97-2000 powoduje konwersję znaków do postaci SGML, a więc
7-bitowej. Nie można też poprawnie wstawić dokumentu tekstowego DOS
852, gdyż brakuje konwertera, choć np. Word pyta o stronę kodową
pliku ASCII. Przy imporcie dokumentu WordPerfecta konwersja jest
dokonywana poprzez RFT i z nienajlepszym skutkiem dla polskich znaków.
Miejmy nadzieję, że w wersji finalnej kłopoty te znikną,
przynajmniej w odniesieniu do najpopularniejszych formatów. FrontPage
obsługuje także bazy danych - możliwe jest wstawienie na stronę ściśle
wyspecyfikowanego raportu z bazy w formacie MS Access, FoxPro, Paradox,
Excel czy pliku delimitowanego. Możemy również korzystać ze schowka,
który pozwala łatwo przenosić sformatowane dane bezpośrednio do
dokumentów FP2000.
FrontPage zawiera
dalsze instrumenty automatyzacji: Visual Basic Editor, w którym
redagujemy makra napisane za pomocą tego języka (uruchamiamy je za
pomocą modułu Macros), oraz Microsoft® Script Editor do tworzenia
skryptów VB Script i JScript.
Obszerny zestaw
informacji daje moduł raportów, w którym kontrolujemy wielkość
konstruowanej witryny, badamy spójność odsyłaczy, potencjalne kłopoty
z ładowaniem stron do przeglądarki, niepotrzebnie wprowadzone, a nie użyte
tematy, błędy komponentów czy niedokończone zadania. Te ostatnie są
redagowane w module zadań, gdzie po prostu zapisujemy projektowane na
przyszłość czynności. Warto zauważyć, że FrontPage sam kontroluje
spójność witryny - gdy przeniesiemy jakąś stronę do innego
folderu, wszystkie niezbędne odsyłacze są automatycznie zmieniane w
całym kompleksie stron, co chroni przed pozostawieniem odsyłacza
prowadzącego donikąd.
Gotową całość można
oczywiście posłać na serwer, w całości lub jedynie zmienione
strony. FrontPage pilnuje więc za nas, które elementy witryny zostały
zmienione. Witrynę można oczywiście zobaczyć albo bezpośrednio w
trybie podglądu, albo za pomocą zewnętrznej przeglądarki - IE lub NC
do wyboru. Nie jest konieczne uruchamianie Personal Web Servera, co było
krytykowane jako utrudnienie w poprzedniej wersji.
Spróbujmy krótko
podsumować obecną odsłonę programu. Microsoft® dołożył kilka narzędzi,
zwiększających potencjał pakietu, a ponadto dostosował ponownie
program do istniejących współcześnie technik. Znacznie większa jest
ergonomia pracy - użytkownik jest w tej chwili lepiej chroniony przed
popełnianiem błędów, choć bez wątpienia, co już podkreśliliśmy,
konieczne jest świadome, a nie automatyczne posługiwanie się
programem. Dzięki FrontPage 2000 możemy zrobić więcej, łatwiej i
szybciej, mimo pojawiających się tu i ówdzie usterek, związanych
najczęściej z naszym językiem. W momencie pisania tych słów nie
znamy jeszcze NetObjects Fusion 4 - porównanie tych dwóch czołowych
systemów webmasterskich będzie na pewno interesujące.
I na zakończenie
strona techniczna: FrontPage 2000 wymaga procesora Pentium 75 MHz,
Windows 95/98 lub NT 4.0 z Service Pakiem 3. Konieczne jest,
odpowiednio, 24 lub 32 MB pamięci RAM, oraz 167 MB miejsca na dysku w
typowej instalacji.